Niebezpieczny incydent miał miejsce w Bełchatowie, gdzie policjanci zatrzymali 32-latka, który kierował oplem, mając ponad 3 promile alkoholu w organizmie. Mężczyzna stracił panowanie nad pojazdem, wjechał do pobliskiego parku, a jego jazda zakończyła się dachowaniem w rzece Rakówka. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a kierowca trafił do policyjnego aresztu.
Zdarzenie miało miejsce 7 lutego 2025 roku, po otrzymaniu zgłoszenia o wypadku na ulicy Słonecznej. Policjanci oraz strażacy natychmiast udali się na miejsce, gdzie zastał dachujący pojazd w rzece. Funkcjonariusze sprawdzili, czy w aucie znajdują się osoby, jednak okazało się, że kierowca zdołał opuścić samochód, bo tylna szyba była otwarta, a kluczyki pozostawione w stacyjce. Nikt w tej sytuacji nie odniósł obrażeń.
Nieodpowiedzialne zachowanie kierowcy skutkowało poważnymi konsekwencjami. Po ustaleniu danych osobowych, funkcjonariusze udali się do miejsca zamieszkania 32-latka, gdzie natknęli się na jego przemoknięte i pijane ciało. Mężczyzna stracił prawo jazdy i w areszcie usłyszał zarzut dotyczący prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. W związku z tym zdarzeniem przypominamy o konsekwencjach, jakie niesie za sobą jazda po alkoholu, które mogą obejmować kary pozbawienia wolności oraz długotrwałe zakazy prowadzenia pojazdów.
Źródło: Policja Bełchatów
Oceń: Pijany kierowca dachował w rzece w Bełchatowie
Zobacz Także